Wizerunek eksperta bardzo rzadko rodzi się przypadkiem. To nie jest efekt jednego viralowego posta, głośnej wypowiedzi czy nagłego wzrostu obserwujących w social mediach. To proces, który wymaga decyzji, konsekwencji i świadomego zarządzania tym, jak jesteś postrzegana lub postrzegany przez otoczenie. Eksperckość nie polega na byciu wszędzie, ale na byciu kojarzonym z czymś konkretnym, problemem, rozwiązaniem, obszarem wiedzy. W ostatnich latach obserwuję wyraźny trend - coraz więcej osób chce budować markę osobistą, ale jednocześnie nie do końca rozumie, czym różni się popularność od autorytetu. Widoczność bywa mylona z eksperckością, a liczba reakcji z realnym wpływem. Tymczasem wizerunek eksperta to nie to, ile osób Cię obserwuje, ale komu przychodzisz do głowy wtedy, gdy pojawia się realny problem do rozwiązania.
Autor: Ewelina Salwuk-Marko
Są marki, które są widoczne. I są marki, które mają znaczenie. Różnica między nimi nie leży w budżecie reklamowym, liczbie kampanii ani w ilości treści publikowanych w social mediach. Leży w tym, czy firma świadomie zarządza swoją reputacją, czy tylko reaguje na bodźce rynkowe. Strategia PR to nie jest narzędzie do „ładniejszej komunikacji”. To system zarządzania pozycją marki w świadomości ludzi klientów, partnerów, mediów i rynku jako całości.
Zanim ktokolwiek zdecyduje się na kontakt, współpracę czy zakup, bardzo często nie wchodzi na Twoją stronę internetową ani nie przegląda Twoich social mediów. Najpierw robi coś znacznie prostszego i bardziej intuicyjnego - wpisuje Twoje imię, nazwisko lub nazwę marki w Google. W kilka sekund dostaje zestaw informacji, który staje się podstawą do oceny: czy jesteś wiarygodna, czy masz doświadczenie, czy ktoś już Ci zaufał. To właśnie ten moment w dużej mierze decyduje o tym, czy rozmowa pójdzie dalej, czy skończy się na etapie weryfikacji.
Jeszcze do niedawna pytanie „czy jesteś widoczna w Google?” było jednym z najważniejszych w kontekście marki osobistej, eksperckości i działań PR. Dziś to pytanie powoli traci swoją moc. Nie dlatego, że Google przestaje mieć znaczenie, ale dlatego, że przestaje być jedynym miejscem, w którym odbiorcy szukają odpowiedzi. Coraz częściej zamiast wpisywać hasło w wyszukiwarkę, ludzie zaczynają rozmowę. Zadają pytania, doprecyzowują wątpliwości, proszą o kontekst i interpretację. I robią to nie z człowiekiem, ale z narzędziami opartymi o sztuczną inteligencję, na czele z ChatGPT.