Gdyby ująć PR w ramy definicji, to mamy do czynienia z wieloma podejściami i szkołami, o czym jako PRaktycy doskonale wiemy. Często jednak zadaję sobie pytanie, zwłaszcza w kontekście ostatniego, trudnego roku, czy jako osoba odpowiedzialna za relacje w mojej organizacji mogę zrobić coś więcej. Obserwuję bowiem, że dzisiaj, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, na pierwszym planie, obok najnowszych technologii i cyfrowych narzędzi do komunikowania, pojawia się jeszcze jeden bardzo ważny aspekt – emocje. Emocje, na które my, PR-owcy, powinniśmy być szczególnie wyczuleni. Nie tylko wtedy, gdy do głosu dochodzi hejt, ale przede wszystkim wtedy, kiedy zależy nam na autentycznych, dobrych relacjach.